Amouage: Honour Woman

Mam słabość do rabarbaru i hibiskusa – ogólnie, do kwasku w perfumach. Zaczęło się kiedyś od Madness i tak trwa.

W Honour kwasek jest genialny – niby w pierwszej chwili atakują mocne, białe kwiaty [nie wiem, który bardziej letalny, gardenia czy tuberoza?], ale już po chwili niczym książę na białym koniu, w to gęste towarzystwo wpada rabarbar i świat zostaje uratowany. Zapach nabiera niebywałej lekkości i jasności, staje się żywy, słoneczny, wibrujący i bardzo wiosenny. Jaśmin jest wręcz transparentny w swojej delikatności, konwalia nie razi sztucznością, a nuty bazy rozleniwione atmosferą, ani trochę jej nie obciążają ani nie „orientalnieją”.
Uroczy i bardzo nietypowy jak na Amouage.


WP Like Button Plugin by Free WordPress Templates