Annick Goutal: Encens Flamboyant

Płonące Kadzidło oswajałam najdłużej. Odrzucała mnie przez długi czas ta niby słodka, niby świeża, ale w głębi serca gęsta, słona nuta, która – miałam wrażenie – oblepia mi płuca jak kwas solny. [Nie polecam brania głębokiego wdechu nad butlą ani pracy na nim pod zepsutym wyciągiem ;].
Na szczęście uwielbienie do kardamonu zwyciężyło nad traumą laboratoriów z chemii i EF na stałe zagościł w moim perfumowym stadku.

Jest równie „gorący” co Ambre Fetiche, ale zdecydowanie prostszy, bardziej jednolity i przestrzenny. Kopci się, ale tak spokojnie i bez wzbudzania paniki.
Trochę mi przypomina Cristal de Roche O. Durbano. Świetny solo i w mieszankach.


WP Like Button Plugin by Free WordPress Templates