Bvlgari: Omnia

Zapach z gatunku przekombinowanych. Ze stosu przypraw, czekolad i nut wszelako „orientalnych” wyszło coś, co z powodzeniem mogłoby służyć na zagryzkę do partyjki szachów (czyt. wódki).
Totalna perfumowa porażka bez ładu i składu.

W zasadzie to nawet nie jest nuta kiszonych ogórków (rzecz jasna, są różne szkoły kiszenia, ale nie o tym ta recenzja); ale po prostu czegoś… skiśniętego. Jak ciepłe zakisłe wodorosty lub mokra słoma; zwiędłe kwiatuchy co za długo w wazonie stoją; sok jabłkowy tak dojrzały, że aż z gazikiem; surówka z kiszonej kapusty… Takie klimaty.

Mogłabym to zwalić na swoją skórę, tyle że ona zwykle perfumy wysładza; a nie – kisi… Ostatecznie liczba ukiszonych recenzji przekonuje mnie, że racja jest jak zawsze po mojej stronie ;]


WP Like Button Plugin by Free WordPress Templates