Carner Barcelona: Black Calamus

Odkrycie i miłość roku 2017.

Potwierdzam bardzo duże podobieństwo do Black Cashmere, z jednym małym ale. Black Calamus jest sto razy lepszy *-*

Z kamykiem Donny Karan miałam zawsze duży problem: kochałam, a jednocześnie odrzucała mnie w nim jedna nuta, obecna również w Feminite du Bois (goździki, I blame thee!) – słodkawa, drzewno-mdląca. Noszenie Black Cashmere i Feminite du Bois ocierało się więc często o perfumowy masochizm :D Nie pytajcie, czemu byłam taka uparta, sama się teraz sobie dziwię.
Ale do rzeczy.

Black Calamus to dla mnie Black Cashmere bez elementu masochizmu ;)
Jest I D E A L N Y.
Cudownie wyważona nuta suchego drewna (oud w ilości aptekarskiej), skórzano-balsamicznego labdanum (kocham w ilości dowolnej), słodkawego papirusa i chłodnego kadzidlanego dymku.

Zachwyca od otwarcia, w którym rządzi gęste labdanum, aż do dna głębokiej, drzewnej bazy. Nie ma w nim żadnego zgrzytu ani nic, co bym chciała zmienić.

No, może poza ceną…


WP Like Button Plugin by Free WordPress Templates