Archive for the ‘Dawn Spencer Hurwitz’ Category

Dawn Spencer Hurwitz: Mahjoun

piątek, Lipiec 20th, 2012

Hm. Miałam pisać częściej, ale skutecznie zawiesiłam się na Opusie VI oraz [usiądźcie] Lolicie w wersji Midnight Couture i nawet jak chcę – z czystej przyzwoitości i empatii dla otoczenia – wyperfumować się czymś innym, ręka automatycznie łapie za którąś z tych dwóch flach. Magia!

 

Wczoraj, zwalczając nocą wczesną odruch bezwarunkowy, stanęło na nic-mi-nie-mówiącej próbce. Wybrałam ją, bo miała atomizer ;] Test nadgarstkowy wypadł pozytywnie, tzn. zapach nie zabił, wręcz przeciwnie – szybko zniknął. Przyszpiliłam gada globalnie i póki co, nie ucieka.
Mogę więc spokojnie sprawdzić, ki diabeł.

 

Perfumiarz Dawn Spencer Hurwitz tworzy zapachy z naturalnych składników, inspirowane sztuką, artystami, literaturą i otaczającym ją światem. Widnieją one pod szyldem Parfums des Beaux Arts oraz skrótem DSH. Nie wnikam, skąd to rozdwojenie, ale…
Przy okazji poprzeglądałam sobie na Fragrantice naturalne marki, potem te mocno niszowe i stwierdzam, że w Stanach mają… jakoś tak łatwiej. Każdy może stworzyć firmę z naturalnymi perfumami lub kosmetykami mineralnymi [drugi świr własny], nikt się nie czepia o badania, atesty i papierki, ludzie w zaciszu własnych czterech ścian kręcą sobie autorskie mikstury i je najnormalniej w świecie sprzedają. To musi być radocha.

Dobra, dość tego rozmarzania się. Pora zejść na siano ziemię i wrócić do siana Mahjoun. Który pachnie [niespodzianka!] sianem. Słodkawym, suchym, przyjemnie, prawie pudrowo-kremowym. Takim jak w Hajj SoOud. Jest też dość spora dawka cukru w wersji zdrowej, czyli miodu. Jak w Asmar SoOud…
Widzicie już, do czego zmierzam? Do kolejnej fali narzekań z cyklu „wszystko już znam, wszystko już było, foch”.

 

Wycinając jęki, pozostaje do stwierdzenia jedynie, że zapach jest słodki, ale nie aż tak żeby należała mu się kategoria gourmand [przydzielona na IndieScents], nie ma w nim ani grama mistycznego kadzidła i mirry, nie czuć w nim grama Marakeszu, a orzechowo-lawendowa baza po dobie zaczyna straszyć niczym Upiór w Operze.
A taki boski skład nut, tyle dobra w jednym… Szkoda, że zaledwie trzy składniki topią w swojej gęstwinie całą resztę.

Ciekawa jestem innych kompozycji DSH [December, Seven, Three Kings], ale Mahjoun niestety nie zachwycił ani nie zaskoczył. Bloki cukrowe nigdy nie należały do moich deserowych ulubieńców.

 

Nuty:
głowy: migdały, nasiona kardamonu, kwiat wiśni, kwiat lawendy, cytryna, słodka pomarańcza
serca: absolut róży bułgarskiej, figa, orzechy laskowe, miód, gałka muszkatołowa, kwiat pomarańczy, cukier daktylowy
bazy: ambra, cedr atlaski, kora cynamonowca, goździk (przyprawa), kadzidło frankońskie, drzewo sandałowe, arabska mirra
Data powstania: b.d.
Twórca: Dawn Spencer Hurwitz
Koncentracja: woda perfumowana i olejek

 

Zdjęcie – old.nathanbranch.com


WP Like Button Plugin by Free WordPress Templates