Archive for the ‘Mark Buxton’ Category

Mark Buxton: Sleeping with Ghosts

poniedziałek, Wrzesień 26th, 2016

Z przykrością stwierdzam, że nie trzeba się namęczyć, żeby mnie czymś skusić. Wystarczy dobra nazwa, piękny flakon albo intrygująca piramida zapachowa, żebym przepadła i pożądała natychmiast i już. W przypadku kolekcji Marka Buxtona diabeł tkwi w nazwach, przez które szaleję jak kot po kocimiętce: Sexual Heeling, Devil in Disguise czy właśnie Sleeping with Ghosts… Pójdźcie w me ramiona!

Niestety nie wszystkie kompozycje dorównują nazwom, co stwierdzam z ogromnym smutkiem, ale robak na haczyk został już nadziany, dorodny i tłuściutki.
No to chlup.

sleeping_with_ghosts

Sleeping with Ghosts nie ma w sobie tajemniczej magii, ale ma coś jeszcze lepszego – jest cudownie dziwny.

Przepyszne, kwaśne, owocowe otwarcie zmusza do sięgnięcia po chusteczkę i zatamowania ślinotoku. Uwielbiam takie nuty w perfumach! Do tej pory moją osobistą mistrzynią kwasku była Christine Nagel [Madness, In Black J. del Pozo, Delices, Hypnose Senses, ściera kałużę śliny z laptopa, Encre Noire pour Elle, a ostatnio Eau de Rhubarbe Ecarlate], ale Buxton tym jednym zapachem pokazał, że też potrafi.

Jego kwaskowata pigwa jest perfekcyjna. Nie ma w tym owocowym kwasku ani grama sztuczności, plastiku czy proszkowej chemii. Lekkie kwiaty nadają cierpkim nutom chłodu i zieleni, a wanilia zmiękcza wszystko i utrwala, nie dominując – nawet po wielu godzinach. Niewielka zmienność nut jest tutaj zdecydowanym plusem: pigwa trwa przez całe serce, dopiero w bazie lekko się wysładzając i przejrzewając [to zasługa lekko bagiennego wetiweru].
Mam wrażenie, że jest tu również sporo pieprzu, może nawet różowego [nie przepadam za nim, ale pasowałby do pigwy]. Niestety, sieć o pieprzu milczy, wiec uznajmy że to znowu zasługa wetiweru.

nightmare-before-christmas-pumpkinsZałóżmy roboczo, że te dynie to pigwy.

Brzmi banalnie: kwaskowe owoce i wanilia, ale pomijając fakt że w prostocie nie widzę nic złego, ten zapach wcale nie jest banalny. Wyraźna, długotrwała cierpkość oznacza, że trzeba takie klimaty naprawdę lubić, żeby nie dostać szału po godzinie; a kontrastowa baza słodkiej, puchatej wanilii i surowego, zielono-pieprznego wetiweru nie daje się zaszufladkować żadnej kategorii.

.

I w końcu w bazie rozumiem, skąd ta nazwa.
Sleeping with Ghosts jest jak zwiewna, mleczna mgła, której nie ma, a która jednocześnie jest w dotyku miękka i ciepła. Wydaje się owocowo pyszna i miła, ale gdzieś pod tą komfortową puchatością siedzi coś nieuchwytnie gorzkiego i… melancholijnego. Jest perfumową martwą naturą, w której na półmisku pełnym dojrzałych, słonecznych owoców w oko kłuje ten jeden, już gnijący.

Uwielbiam dziwność i kwaśny charakter Sleeping with Ghosts.
I jak się można po nazwie spodziewać, uwielbiam w nim spać.

But you sleep like a ghost with me
It’s as simple as that
So tell me I’m mad
Roll me up and breathe me in
Come to my madness
My opium den

.

Nuty:
głowy: pigwa, nagietek
serca: piwonia, skóra
bazy: wetiwer, wanilia
Data powstania: 2012
Twórca: Mark Buxton
Koncentracja: woda perfumowana

.

Gif pochodzi ze strony www.tenor.co, z filmu „The Nightmare Before Christmas” Tima Burtona [zbieżność nazwisk całkowicie przypadkowa ;]
Zdjęcie z oficjalnej strony Mark Buxton Perfumes
A cytat z „Goodbye to all that” Marillion <3


WP Like Button Plugin by Free WordPress Templates