Archive for the ‘Naomi Goodsir’ Category

Naomi Goodsir: Cuir Velours

wtorek, Grudzień 11th, 2012

Wypadałoby, co? Rok minął, a tu żadnego rocznicowego wpisu… Ba, żadnego wpisu. Niby pojawiają się czasem nowe Short Stories, ale czy ktokolwiek zwraca na te maleństwa uwagę? ;] Tak by człowiek coś radośnie zjechał, ale wszystko co ostatnio wącham jest albo 1) zaskakująco ładne albo 2) przeciwnie przerażające. Albo 3) niech mnie piekło pochłonie, niezwykle frapujące.

Do tej trzeciej, niesprecyzowanej kategorii zaliczyć muszę Cuir Velours, nowość Naomi Goodsir, która w perfumiarstwie również jest nowością. Świetne opakowania i flakony, bardzo efektowne blottery, słowem – forma na piątkę, tylko z treścią gorzej. Bo o ile Bois d’Ascese broni się w kontakcie ze skórą, prezentując bardzo ciekawe: dymne, mocne, gryzące kadzidło w jego najbardziej dosłownej, kopcącej się formie; to Cuir Velours kompletnie już nie rozumiem i jednoznacznie ocenić nie potrafię. Jestem zdezorientowana. Już wiem co czuli moi poloniści, kiedy uparcie, acz zgodnie z ustalonymi zasadami, brnęłam pod prąd.

Tam jest irys.
Czy tam jest irys?

Jest. Musi być. Przecież wywraca mnie przy każdym wdechu.
Mojego żołądka nie da się oszukać, nawet jeśli umoczy się go w najprzedniejszym rumie. Irysa, nie żołądek. Oczywiście.

To mógł być świetny zapach, ale niestety komuś ręka drgnęła o jeden raz za bardzo. Skóra mogła być bardzo realna, wytrawna i miękka. Rum bardzo piraci. Tabaka sucha i słodkawa. Ale do tej przystojnej mieszanki dołączył nieproszony gość, którego nie potrafię zlokalizować i który zamordował całe velourowe piękno.
Nie podejrzewam o tę zbrodnię labdanum, to bardzo ładny, niepsujliwy, owocowo-zamszowy składnik. Kocanka, jaka jest, każdy wie i wąchał [choćby w Sables], sucha, lekko zdrewniała i kwaskowo-lawendowa. Kadzidło znam z każdej strony, żadna nie śniła mi się po nocach tak jak CV. Więc o co chodzi? Że paczula? Nawet w Noir Patchouli nie jest tak bagienna. Narcyz może? Bywa migrenogenny, ale to mimo wszystko dżentelmen i do pawia [a tym bardziej morderstwa] nigdy nie doprowadza. NIE WIEM, CO TO JEST. Żaden ze znanych mi składników [poza irysem] nie doprowadza do takiego dramatu.

Może za daleko szukam? Może zamiast ganiać po organach i wymyślać kosmiczne połączenia, powinnam spojrzeć tam gdzie najciemniej, bo rozwiązanie mam pod nosem?
Niestety, tym razem Sherlock nie zatriumfuje. Połamał dwie fajki, skrzypce [jak Trent Reznor na koncertach, hell yeah!] i do niczego nie doszedł. Drogi Watson rozkłada bezradnie ręce. Grzeczne, znane składniki, każdy z nich prawidłowy, dobrze skomponowany, a jednak całość idzie w kompletnie złym, nieoczekiwanym kierunku. Zupełnie jak ja na lekcjach j. polskiego.

Nie wiem, tajemnica wciąż nie rozwiązana, a przestępca pozostaje na wolności.

 

Nuty: tabaka, rum, czystek (labdanum), kadzidło, kwiat nieśmiertelnika
Data powstania: 2012
Twórca: Julien Rasquinet
Koncentracja: woda perfumowana

Zdjęcie pochodzi ze strony shinycreation.com


WP Like Button Plugin by Free WordPress Templates