Archive for the ‘^ okołoperfumowo’ Category

bessęsowna autoreklama ;]

piątek, Marzec 28th, 2014

Chociaż może nie do końca taka bessęsowna, bo muszę Lubego pochwalić ^^
Zrobił mi wczoraj prezent i od dzisiaj mogę zaspamować świat nishowymi wizytówkami!

Wersja beta, jak się rozejdzie, to będą kolejne ;]

wizytówki

Uważajcie na skrzynki pocztowe, lodówki i puszki z konserwami.
Ahaha! Ahaha haha! [śmiech Mandarka]

A już niedługo powrót do tradycyjnych recenzji.
Tylko się wyśpię…

o żywicach nieco inaczej

sobota, Wrzesień 21st, 2013

Powrócona na ojczyzny łono, strzaskana na heban jak nigdy i sił pełna (NOT!)… już tęsknię za słonecznym Korfu. Niestety codzienność wzywa. Planowałam zacząć od nowości L’Artisana, niestety w połowie dnia do mojej czaszki zapukała taka migrena, że aktualnie jedyne co mam ochotę planować, to z której strony zacząć odrąbywać sobie głowę. Witaj, o szara rzeczywistości! Witaj, migreno!

go away

Nie działa. To może inaczej.

Jak myślicie, czym pachnie Grecja?

Mała dygresja [wiem, nic nowego], bo co najmniej kilka osób czytając to może się zastanawiać co do diabła chłodolubna Nisha, dla której optymalna pogoda to złota-deszczowa-jesień, a wymarzona lokalizacja – Islandia, chce od Grecji? Ano sama Nisha nie wie, ale za musakę i smażone kalmary oraz tzatziki z czarnymi oliwkami da się pokroić.

Wracając do pytania, które jest porażająco ogólne i na które odpowiadać można godzinami, stronami i trzynastozgłoskowcami – chciałam wspomnieć o dwóch pachnących sprawach, a konkretnie o dwóch żywicach kadzidlanych, które w Grecji są cudownie powszechne i dostępne czasem w dość zaskakującej formie.

Czym jest żywica, pisać nie muszę. A jeśli muszę, to odsyłam do skryptu; tym bardziej, że wyjątkowo nie chodzi mi o teorię, ale codzienną praktykę.

.

Po pierwsze, mastyks vel „łzy Chios”.

mastyks2

To zielonkawa, z czasem coraz bardziej blada, cytrynowa lub wręcz biała żywica o łagodnym i odświeżającym smaku zapachu. I smaku ;] Pochodzi z Chios, jednej z Wysp Egejskich, rozsianych po wschodniej stronie kontynentu. Nazwa najprawdopodobniej pochodzi od greckiego czas. żuć  [μάσημα], choć istnieje też wersja dotycząca czas. chłostać [μαστίγωση], jako że wyjątkowo tę żywicę pozyskuje się nie nacinając pień drzewa, ale właśnie dziubiąc go i chłostając. Zastygająca żywica przybiera często formę łez…

Ale, bo miało nie być teorii ;]
Co prawda w tym roku nie dane mi było nacieszyć się mastyksem [Wyspy Jońskie nie podzielają chyba wschodniego szaleństwa], ale smażąc tyłek rok temu na Thassos, chłonęłam go na potęgę.
Mastyks naprawdę nadal stosowany jest w kuchni, szczególnie w deserach – lody mastyksowe [nikt nie chciał, całe moje!], likiery, pasty, guma do żucia [yup!] oraz mastyksowe rachatłukum, które można kupić również w naszym szarym kraju. Polecam rozejrzeć się po sklepach z suszonymi owocami i orientalnymi przysmakami, swojego czasu regularnie robiłam mastyksowy napad na takie stoisko w warszawskiej Arkadii.

Ale, ponieważ nie samymi słodyczami człowiek żyje…. Poznajcie mastihę, 100% Grecji w Grecji :)

Cmastichazęsto mylona jest ouzo, ze względu na zapach [w ouzo mocno anyżkowy] – ale to zupełnie inna historia; mastiha jest od niego dużo łagodniejsza i słodsza. Dodana do wody, zmienia ją w mleko. Produkowana jest dwuetapowo: najpierw wytwarzana jest wino-podobna baza, która następnie poddawana jest procesom podwójnej destylacji i filtracji z korzeniami drzewa mastyksowego – albo po prostu „doprawiana” żywicą w trakcie destylacji.

Innym greckim alkoholem, w którym znajdziemy żywicę jest retsina – jednak tutaj chodzi o żywicę z sosny alpejskiej, która najprawdopodobniej zupełnie przypadkowo dostała się do alkoholu, który dojrzewał w drewnianych beczkach. A że smak się Grekom spodobał, to tak już zostało ;]

Mastyks polecam z całego serca, bo smak ma niesamowity i pyszny, a i badania dowodzą, że na ciało wpływa nie gorzej niż na ducha ^^

.

.

Po drugie – mirra

myrrh

Grecja pachnie mirrą. To z jej aromatem unoszą się do bogów greckie modlitwy.

Przekonać się o tym mogłam w najstarszym klasztorze Korfu, położonym na najwyższej górze (906 m n.p.m.) wyspy – Pantokratorze [Παντοκράτωρ], z której widać caaałe zielone Korfu i odległe szczyty Albanii. Poświęcony i dedykowany Przeobrażeniu Pańskiemu, ten malutki XIV-wieczny klasztor pełen jest pięknych ikon, srebrnych kadzielnic i drewnianych ław. I ten zapach *-* Gotowa byłam biegać za mnichami i błagać o garść kadzidła które tam palą, na szczęście moje rozpaczliwe modły zostały wysłuchane i z Pantokratora wywiozłam solidny woreczek żywicy – oraz woskowe, ręcznie formowane mirrowe kostki, które odkryłam w sklepiku tuż obok klasztoru.

kadzidła

Żywica otoczona jest aromatyzowanym pudrem i ma dość surowy, kadzidlano-cierpki zapach, z kolei woskowe kostki są słodkie i kremowe – wydaje mi się, że to mieszanka żywic i akordu ambry w przypadku tej ciemniejszej; żywic i kwiatów – w jaśniejszej. Wąchałam też trzecią mieszankę, ale była zbyt owocowo-propolisowa i miała okropny żarówiasty kolor ;]
I o ile z grudkami nie będę miała problemu, zastanawiam się nad wykorzystaniem wosków. Stopić? Wcierać? ;] Albo może zostawić, niech sobie w szafce pięknie pachną?… Dam znać, jak wypadną testy palenia.

Drugą ciekawostką, na jaką trafiłam w greckich klasztorach i kościołach, były mirrowe olejki. O takie:

olejki

Genialna sprawa. Żadnych ulotek, żadnych informacji o składzie, nic – jest ryzyko, jest zabawa :D
Nie wiem kto to produkuje, z jakich składników ani jakimi metodami. Ciężko cokolwiek znaleźć w sieci.

Choć oba olejki są mirrowe, mocno się różnią. Prawy kupiłam podczas zwiedzania pięknej starówki w Korfu, w sklepie obok małej kapliczki. Ma dość rześki, słodko-cytrusowy aromat [coś jak amouage’owy Attar] i zabójczą trwałość. Ciemniejszy to kolejna pamiątka z Pantokratora, choć widziałam go w wielu innych miejscach. Jest bardzo słodki, kremowy, zmieszany z czymś ambropodobnym i sandałowcowym. Przypomina mi trochę Pocałunek Smoka albo Alamut. Trwałość jeszcze bardziej zabójczo zabójcza.

Może to nic specjalnego, ale ja jestem przeszczęśliwa, że udało mi się takie żywiczne skarby zdobyć :)

.

Niestety żadnych innych pachnących ciekawostek nie zaobserwowałam. Rządzi oliwa z oliwek i kumkwat, ale gdziekolwiek mnie w przyszłym roku los nie rzuci [marzy mi się Bułgaria i Kazanłyk *-* ], będę dzielnie wypatrywać i ścigać wszystko co pachnie i na drzewo nie ucieka :D

.

.

Pierwsze zdjęcie pochodzi z bloga www.eirinika.gr
Drugie z www.greeceandgrapes.com
Trzecie: meridianbotanicals.com
Pozostałe moje.

plan na dziś: trzymać się planu

czwartek, Lipiec 4th, 2013

Ponieważ ostatnio ciężko mi wykrzesać z siebie cokolwiek więcej jak migrenę, blog leży wentylem do góry i ode mnie odpoczywa. Ale koniec tego pierdzenia w kocyk – postanowiłam coś z tym zrobić. Stos próbek urósł do kosmicznych rozmiarów, a że nie zapowiada się żeby ze mną miałoby być magicznie lepiej, trzeba wrócić do starych zwyczajów jakby nigdy nic. Oto więc przedstawiam projekt:

W 80 PRÓBEK DOOKOŁA BLOGA

Codziennie, w miarę możliwości, recenzja – krótka bo krótka, ale codziennie mam plan opisać co najmniej jeden zapach. Nie powinno to być zbyt mordercze, większość schomikowanych skarbów już testowałam, tylko z lenistwa rzuciłam w kąt.
Życzcie mi powodzenia ;]

victorian_women

Zdjęcie zapożyczone z bloga walkertonpentecostals.blogspot.com i przeze mnie przerobione. Bardzo przepraszam.

krótka notka o tym, jak kremem do rąk obciąć sobie ucho

wtorek, Maj 21st, 2013

Czy są tu jacyś dekadenci? :) A dokładnie dekadenci-czyścioszki.
Bo przyszłam pokusić…

Nie wiem jak Wy, ale ja mam zielonego świra. Od kilkunastu lat, od pierwszego spotkania [początkowo tylko w teorii ;], odkąd dane mi było zetknąć się z literaturą i klimatem przełomu XIX/XX–wiecznego modernizmu. Ale dzisiaj nie o tym.

absyntowa crop

… tylko o tym.

Takie niespodzianki nie zdarzają często. Ba, do tej pory chyba się jeszcze w ogóle nie zdarzyły. Z drugiej strony: były konopie w kremach do twarzy, był oudowy płyn do prania, więc najwyższy czas na absynt do rąk. Który naprawdę ma w składzie bylicę piołun.

Zapach odtworzony został bardzo zgrabnie, choć dzisiaj bazuję tylko na testach żelu antybakteryjnego [hojnie od kilku godzin aplikowanego wyłącznie na dłonie, żeby nie było niedomówień]. Jest silne uderzenie wódki, jest słodki anyż i gorzki piołun, a przede wszystkim – masa ziołowej zieloności.
Nie widziałam reszty serii w moim TBS, ale jutro zamierzam to sprawdzić. I [borze zielony, słyszysz mnie?] wykupić całą dostawę absyntowych kremów i kremisk.

Cheers!

komputer z nosem do zapachów ;]

poniedziałek, Kwiecień 1st, 2013

Za oknem wiosenny… eee, śnieg, a w sieci tradycyjne pierwszokwietniowe żarty.

W zeszłym roku okrutnie zażartowali sobie w ThinkGeek, pisząc o perfumach Fire and Blood. Obiecujący skład, piękny flakon, kusząca inspiracja… A potem brutalna rzeczywistość ;] Wyłam do księżyca. Drogo Długo.

W tym roku pachnącym jajem uraczyło nas Google, pisząc o swoim Nosie:

Wyostrz swoje zmysły: dostęp do informacji nie musi kończyć się na pisaniu, mówieniu i dotykaniu.
Internetowy znawca zapachów: starannie dobrane karty informacyjne zawierają zdjęcia, opisy i aromaty.
Zaciągnij się: w Bazie zapachów Google jest ponad 15 milionów nosobajtów.
Nie szukaj, nie wąchaj: włącz filtr SafeSearch, by uniknąć niemiłych niespodzianek. A fuj!

Chyba najbardziej rozbawiło mnie Kino i Surowe ciasto.
Nice try, Google ;]

 

O eNosie bardziej serio: Predicting Odor Pleasantness with an Electronic Nose

litości! zawołała

poniedziałek, Luty 11th, 2013

Nie cieszy mnie, że po długim czasie posuchy zamiast o perfumach, przyszło mi pisać o takich sprawach, ale za radą piratha postanowiłam wyjątkowo nie zlewać tematu ciepłym mo- milczeniem, bo z tego ciągłego milczenia nic dobrego nie wynika. Czasem trzeba się ubrudzić.

A skoro mój komentarz pod wpisem będącym bohaterem dzisiejszej tyrady został usunięty, ubrudzę się u siebie.

Otóż Pierwszy Megaloman Blogosfery Polskiej Ludowej postanowił wspaniałomyślnie „objąć patronatem” – w wersji później poprawionej „wypromować”, ale kto widział ten widział ;] – wszystkie blogi perfumowe, coby nam się żyło lepiej, spłynął na na splendor i „budżety reklamowe” większe do kieszeni trafiały… Wait, what?

Nawet nie wiem czy bardziej mnie to straszy czy śmieszy, nie zliczę od jak dawna. Kreowanie się na jedynego guru, wpływowego blogera i wybitnego specjalistę, stawianie samemu sobie laurek, a teraz pompatyczna próba ozłocenia swojego PR przez pogłaskanie innych blogerów po głowach, są w gruncie rzeczy dość żenujące.
Przymykałam oczy na wiele ekscesów wspomnianego wyżej, włącznie z przypisywaniem sobie zasług i sukcesów innych, manipulowanie informacjami czy choćby nazywanie się „perfumiarzem”; uważając tę walkę za walkę z wiatrakami [bo co z tego, że się człowiek naprodukował i coś napisał, skoro komentarz lub – w skrajnych przypadkach – cały wpis bywał usuwany?], ale może już wystarczy tego dobrego? Może miarka się przebrała?

Może warto wreszcie napisać, że budowanie „pozycji” takimi metodami to tylko desperackie i bezwzględne parcie na szkło, nie mające nic wspólnego z szumnym „dbaniem o swoje podwórko”? I może też warto uświadomić czytelnikom perfumowych blogów, że nie wszyscy „są tacy”, nie wszyscy cierpią na przerost formy nad treścią i nie wszyscy pod płaszczykiem pasji [i pseudo-oryginalnej, kontrowersyjnej jak artykuły w Fakcie grafomanii] patrzą jak by tu więcej na swojej pasji zarobić.

Ja z takimi osobami nie chcę mieć nic wspólnego ani nie chcę być w żaden sposób kojarzona. Koniec kropka.
Dziękuję za uwagę, idę otrzepać spódnicę.

 

W najbliższym czasie obiecuję wpis o tematyce zdecydowanie ładniej pachnącej :)

nieplanowana awaria

piątek, Październik 19th, 2012

L4. Żebym chociaż złamała nogę, zaciążyła albo cierpiała z powodu wyrzynających się naraz czterech ósemek, ale nieee… Tradycyjnie i jak co roku padło na zatoki, skutkiem czego nie odróżniam w smaku czekolady od wasabi, a Aziyadé [w kolejce do recenzji] wydaje się być noszalna. Słowem: KATARSTROFA.

Ale żeby nie było – robię coś! Uzupełniam Short Stories i skrypty z warsztatów.
Polecam zajrzeć, trochę się tego nazbierało.

 

Tymczasem wracam do wysmarkiwania sobie mózgu. Olé!


WP Like Button Plugin by Free WordPress Templates