Archive for the ‘^ okołoperfumowo’ Category

krótka notka o tym, jak kremem do rąk obciąć sobie ucho

wtorek, Maj 21st, 2013

Czy są tu jacyś dekadenci? :) A dokładnie dekadenci-czyścioszki.
Bo przyszłam pokusić…

Nie wiem jak Wy, ale ja mam zielonego świra. Od kilkunastu lat, od pierwszego spotkania [początkowo tylko w teorii ;], odkąd dane mi było zetknąć się z literaturą i klimatem przełomu XIX/XX–wiecznego modernizmu. Ale dzisiaj nie o tym.

absyntowa crop

… tylko o tym.

Takie niespodzianki nie zdarzają często. Ba, do tej pory chyba się jeszcze w ogóle nie zdarzyły. Z drugiej strony: były konopie w kremach do twarzy, był oudowy płyn do prania, więc najwyższy czas na absynt do rąk. Który naprawdę ma w składzie bylicę piołun.

Zapach odtworzony został bardzo zgrabnie, choć dzisiaj bazuję tylko na testach żelu antybakteryjnego [hojnie od kilku godzin aplikowanego wyłącznie na dłonie, żeby nie było niedomówień]. Jest silne uderzenie wódki, jest słodki anyż i gorzki piołun, a przede wszystkim – masa ziołowej zieloności.
Nie widziałam reszty serii w moim TBS, ale jutro zamierzam to sprawdzić. I [borze zielony, słyszysz mnie?] wykupić całą dostawę absyntowych kremów i kremisk.

Cheers!

komputer z nosem do zapachów ;]

poniedziałek, Kwiecień 1st, 2013

Za oknem wiosenny… eee, śnieg, a w sieci tradycyjne pierwszokwietniowe żarty.

W zeszłym roku okrutnie zażartowali sobie w ThinkGeek, pisząc o perfumach Fire and Blood. Obiecujący skład, piękny flakon, kusząca inspiracja… A potem brutalna rzeczywistość ;] Wyłam do księżyca. Drogo Długo.

W tym roku pachnącym jajem uraczyło nas Google, pisząc o swoim Nosie:

Wyostrz swoje zmysły: dostęp do informacji nie musi kończyć się na pisaniu, mówieniu i dotykaniu.
Internetowy znawca zapachów: starannie dobrane karty informacyjne zawierają zdjęcia, opisy i aromaty.
Zaciągnij się: w Bazie zapachów Google jest ponad 15 milionów nosobajtów.
Nie szukaj, nie wąchaj: włącz filtr SafeSearch, by uniknąć niemiłych niespodzianek. A fuj!

Chyba najbardziej rozbawiło mnie Kino i Surowe ciasto.
Nice try, Google ;]

 

O eNosie bardziej serio: Predicting Odor Pleasantness with an Electronic Nose

litości! zawołała

poniedziałek, Luty 11th, 2013

Nie cieszy mnie, że po długim czasie posuchy zamiast o perfumach, przyszło mi pisać o takich sprawach, ale za radą piratha postanowiłam wyjątkowo nie zlewać tematu ciepłym mo- milczeniem, bo z tego ciągłego milczenia nic dobrego nie wynika. Czasem trzeba się ubrudzić.

A skoro mój komentarz pod wpisem będącym bohaterem dzisiejszej tyrady został usunięty, ubrudzę się u siebie.

Otóż Pierwszy Megaloman Blogosfery Polskiej Ludowej postanowił wspaniałomyślnie „objąć patronatem” – w wersji później poprawionej „wypromować”, ale kto widział ten widział ;] – wszystkie blogi perfumowe, coby nam się żyło lepiej, spłynął na na splendor i „budżety reklamowe” większe do kieszeni trafiały… Wait, what?

Nawet nie wiem czy bardziej mnie to straszy czy śmieszy, nie zliczę od jak dawna. Kreowanie się na jedynego guru, wpływowego blogera i wybitnego specjalistę, stawianie samemu sobie laurek, a teraz pompatyczna próba ozłocenia swojego PR przez pogłaskanie innych blogerów po głowach, są w gruncie rzeczy dość żenujące.
Przymykałam oczy na wiele ekscesów wspomnianego wyżej, włącznie z przypisywaniem sobie zasług i sukcesów innych, manipulowanie informacjami czy choćby nazywanie się „perfumiarzem”; uważając tę walkę za walkę z wiatrakami [bo co z tego, że się człowiek naprodukował i coś napisał, skoro komentarz lub – w skrajnych przypadkach – cały wpis bywał usuwany?], ale może już wystarczy tego dobrego? Może miarka się przebrała?

Może warto wreszcie napisać, że budowanie „pozycji” takimi metodami to tylko desperackie i bezwzględne parcie na szkło, nie mające nic wspólnego z szumnym „dbaniem o swoje podwórko”? I może też warto uświadomić czytelnikom perfumowych blogów, że nie wszyscy „są tacy”, nie wszyscy cierpią na przerost formy nad treścią i nie wszyscy pod płaszczykiem pasji [i pseudo-oryginalnej, kontrowersyjnej jak artykuły w Fakcie grafomanii] patrzą jak by tu więcej na swojej pasji zarobić.

Ja z takimi osobami nie chcę mieć nic wspólnego ani nie chcę być w żaden sposób kojarzona. Koniec kropka.
Dziękuję za uwagę, idę otrzepać spódnicę.

 

W najbliższym czasie obiecuję wpis o tematyce zdecydowanie ładniej pachnącej :)

nieplanowana awaria

piątek, Październik 19th, 2012

L4. Żebym chociaż złamała nogę, zaciążyła albo cierpiała z powodu wyrzynających się naraz czterech ósemek, ale nieee… Tradycyjnie i jak co roku padło na zatoki, skutkiem czego nie odróżniam w smaku czekolady od wasabi, a Aziyadé [w kolejce do recenzji] wydaje się być noszalna. Słowem: KATARSTROFA.

Ale żeby nie było – robię coś! Uzupełniam Short Stories i skrypty z warsztatów.
Polecam zajrzeć, trochę się tego nazbierało.

 

Tymczasem wracam do wysmarkiwania sobie mózgu. Olé!

still life

środa, Sierpień 29th, 2012

Chciałabym, mam co [mam dużo co!], ale niestety nie mam kiedy. Wpadłam tylko, żeby potwierdzić że żyję, mam się dobrze znośnie i zarzucić tematem, który wpadł mi do głowy w drugim najbardziej myślotwórczym miejscu w domu – pod prysznicem…

Marzy mi się konkurs perfumowy. Pisząc „perfumowy” mam na myśli perfumiarstwo przez wielkie Pe, pachnącą sztukę [jako że perfumy coraz częściej do sztuki się zalicza]. Nie na zamówienie, tylko dla siebie, od siebie.
W konwencji konkursu rzeźb lodowych czy filmów krótkometrażowych: perfumiarze dostają jedno zagadnienie, coś niematerialnego/abstrakcyjnego i tworzą zapach, który w ich odczuciu ten temat odzwierciedla, bez dorabiania marketingowej ideologii i żywicy agarowej w bazie ;] Suche fakty.
Wiem, że to już się pojedynczo zdarzało, ale widzę to raczej jako wielki zryw. Chciałabym móc odwiedzić kiedyś galerię – czy może wystawę – zapachów, powąchać i poczuć jak różnie można zinterpretować jeden temat: niepokoju, triumfu, jakiegoś charakterystycznego miejsca, sytuacji, może jakiegoś dzieła muzycznego albo książki. Zapachy stworzone przez największych perfumiarzy, cząstka ich sposobu postrzegania świata. Czy choć dwa zapachy będą do siebie podobne? Jak będą je odbierać inni? Jakie uczucia będą wywoływać?

Do tej pory nie natknęłam się na informacje o takich akcjach, ale bardzo możliwe że po prostu źle szukałam :) Jeżeli tak jest, proszę się nie postukiwać w czoła, tylko oświecić ciemną Nishę. No i… co o tym w ogóle sądzicie?

techniczności, czyli nowości techniczne

czwartek, Lipiec 5th, 2012

I jeszcze ze spraw ogólnych.

Ponieważ panna M. zmyła mi dzisiaj łeb, aż w piętach to poczułam; postanowiłam wziąć się do roboty. W panelu bocznym będę na bieżąco dodawać recenzje, które w różnym czasie pojawiały się na różnych perfumowych portalach. Pora zebrać do kupy całą radosną twórczość…

A ponieważ WordPress ssie pałkę i mogę dodać tylko jeden dział do w/w panelu*, muszę jeszcze pokombinować jak na blogu umieścić moje opisy poszczególnych składników… Możliwe, że będą się pojawiać jako normalne wpisy, tylko z oddzielnym tagiem lub z innym kolorem czcionki. Lub jedno i drugie razem ;]

Jakieś sugestie?

 


* – Jednak się udało! Co nie zmienia faktu, że zmienianie czegokolwiek w „szybkim i intuicyjnym” menu WordPress’a to ból i męka. A nawet bul.

zmysł wyostrzony

środa, Czerwiec 20th, 2012

Po tygodniu greckiego słońca i diety: pomidory-z-cebulką-oliwki-i-tzatziki nie mogę się przestawić na tryb polski, a tym bardziej – tryb wielkomiejski. Wszystko jakieś za głośne, za szare i… zbyt pachnące. Wracając z lotniska czułam się wręcz osaczona nowymi/starymi doznaniami i ciągłym atakiem perfum kolejnych mijających mnie ludzi. Odwykłam!

Powrót do perfumowej codzienności chyba trochę potrwa, bo mówiąc szczerze wcale nie chce mi się do niczego wracać… Poza Grecją ;]


WP Like Button Plugin by Free WordPress Templates