Archive for the ‘Piotr Czarnecki’ Category

Piotr Czarnecki: Sensei EdT, EdP, EXT

piątek, Wrzesień 12th, 2014

O ile jeszcze jakiś czas temu pytałabym „czy ktoś jeszcze nie zna Sensei?”, tak teraz powinnam raczej spytać „czy ktoś jeszcze nie ma Sensei?!” ;] Zapach ten, o którym miałam już okazję pisać, podskakując na krześle jak nastolatka na koncercie Timberlake’a; zrobił absolutną furorę. Zawojował nie tylko polskich perfumoholików, ale i zagranicznych, ba! pojawił się nawet na Luckyscent. Nie potrafię Wam opisać wewnętrznej dumy, która mnie rozpiera, kiedy widzę jaką sławę i uznanie zdobywa zapach Piotra Czarneckiego.

Bo naprawdę, wcale mnie to nie dziwi.
Pomijając aspekty wizualne, czyli piękny [i nieco steampunkowy, ale ja mam zboczenie, więc wiecie…] flakon i korek oraz klimatyczne pudełko, zapach od samego początku – zachwyca. Z moich wieloletnich poszukiwań i testów jasno wynika, że niestety ale ciężko jest znaleźć perfumy, które mając w sobie tyle mocnych, słodkich i ciężkich składników, są noszalne i nadają się „do ludzi” ;] I w których naprawdę można wyczuć i kawę, i cynamon, i żywice, i puchatą ambrę, a nie morderczą kakofonię.

To co, kawa kawusia, siądźmy wygodnie i przejdźmy do części najprzyjemniejszej…

mielona kawa

 

Zacznę od wody toaletowej, która wcale taka toaletowa nie jest. Od początku dominuje tu miękki i lekko wilgotny od świeżości, słodki i korzenny piernik. Z orzechami włoskimi i gorzką czekoladą na wierzchu. W zasadzie to zastanawiam się czy „dominuje” jest dobrym określeniem, skoro poza piernikiem niczego tam nie ma… Ok, odrobina białej czekolady i chyba lukier cytrynowy. A poza tym dużo, dużo piernika. Czy wspominałam o pierniku?

piernik

 

Woda perfumowana to mój faworyt.
Wyobraźcie sobie ciacho z wersji EdT, ale nasączone alkoholem. Duuużą ilością alkoholu. Na przykład całą butelką. Jest tu również i polewa czekoladowa, ale grubsza, miękka i lśniąca [nie ma mowy o żadnym produkcie czekoladopodobnym]. W powietrzu unosi się aromat goździków, słodkich owoców i świątecznego oczekiwania na ten cudowny moment, kiedy wreszcie nastanie godzina zero vel „koryto” i będzie można napchać się uszek po uszka.

Tak, skojarzenie mam jednoznaczne – z grudniowymi świętami. Na tyle mocne, że wąchając Sensei EdP, czuję w brzuchu motylki, jak kiedyś, kiedy jako dzieciak nie mogłam się nazachwycać świąteczną atmosferą, jedzeniem na stole, ciepłymi światełkami na choince i oczekiwaniem na prezenty [no ba!].

choinka

 

Jedna kropka ekstraktu Sensei i staję się cynamonową dziewczyną, o której absolutnie boskim niskim głosem śpiewał kiedyś Peter Steele. Dwie krople – i dziewczyna zmienia się w demona.
Ten zapach ma niebywałą gęstość i moc, a jednocześnie ma w sobie przestrzeń i nadal ładnie się zmienia. Cynamon, w otwarciu suchy i pylisty, łagodnieje i nabiera bardziej korzennych, „świątecznych” nut, do głosu dochodzi śliwkowy susz na kompot i pierniki w czekoladzie. Jest słodko i apetycznie, nic tylko wpić zęby w szyję, ale nie mdło ani ociężale-pudrowo.

Nie mogę się doczekać zimowych, smętnych wieczorów, kiedy to ekstrakt Sensei będzie mnie rozgrzewać i rozjaśniać od środka, jak przyprawiona i słodka kawa :)

Chyba nie muszę dodawać, jaka jestem szczęśliwa że mam swój flakon Sensei?

.

Nuty: whiskey, kawa, tabaka, pieprz, cynamon, kadzidło, mirra, akord przypraw, ambrette, labdanum, benzoes, ambra, piżmo
Data powstania: 2013
Twórca: Piotr Czarnecki
Koncentracja: woda toaletowa, woda perfumowana, ekstrakt perfum

.

Kawowy gif pochodzi ze strony rebloggy.com
Pyszny piernik z www.telegraph.co.uk
Choinka od środka z naczytane.blog.pl


WP Like Button Plugin by Free WordPress Templates