Archive for the ‘Wallpaper Steidl’ Category

Wallpaper, Steidl: Paper Passion

niedziela, Wrzesień 9th, 2012

Zapach świeżo wydrukowanej książki – to dla mola książkowego… gadżet, nic więcej. Chyba że ten mól książkowy jest jednocześnie perfumowym freekiem i gadżeciarzem – wtedy nagle taki zapach staje się must-have’m numer 1. Tak też było ze mną, ale – od początku.

Zdobyłam kiedyś In The Library od I Hate Perfume [przez co prawie zakwiczałam się na śmierć ze szczęścia], który owszem – pachniał książką, ba! całą biblioteką wiekowych książek, ale nie dawał się nosić. Akceptuję [i kocham] ten przykurzono-słodko-mdlący zapach w oryginale, ale na ciele, wierzcie mi, traci swój urok.
Z Paper Passion jest na odwrót – książkami nie pachnie, ale świetnie się go nosi. Szczególnie w mieszankach… Ale od początku.

 

 

Książka, flakonik, prostota.

Koncept świetny, ale ja tu książki nie czuję.

Jest drewno, dużo drewna. Świeżo heblowane deski, świeżo pomalowane i skręcone półki na książki [przynajmniej nie można powiedzieć, że „obok książki to to nie stało!” ;]. Jest trochę papieru kredowego, którego osobiście nie lubię, bo jest śliski, ciężki, nie lubi się z ołówkiem i kosztuje w cholerę. Ale przede wszystkim jest tu TONA drzewnych syntetyków, z Iso E Super i Cashmeranem na czele. Suche, szorstkie, nieugładzone nuty, które zaskakująco boleśnie wbijają się w głowę i – po trzech próbach stwierdzam z pewnością – doprowadzają mnie do migreny. Tyle z PP solo.

Paper Passion w duecie zyskuje. Odkryłam to, desperacko ratując się przed migrenowym szczękościskiem i rozsadzeniem czaszki – i zagłuszając go innymi perfumami. I tak się bawię od dni kilku i obserwuję: do orientalnych słodziaków wprowadza ostry „pazur”, kadzidłom dodaje przestrzeni, a z Chocolate Greedy nie robi nic ;] Ale CG nie zagraża nawet prysznic ani środek do czyszczenia drewna [na stół chlapnęłam i tak już zostało…].

Oswojony PP w mieszankach – nawet lubię, choć żaden miks nie jest w stanie zagłuszyć mojego rozczarowania.  To nie jest ciepły i miękki zapach papieru, kleju i tuszu, tak charakterystyczny, kojący i niezmienny, że działa jak wehikuł czasu. Niestety. To tylko drewniana decha, waląca prosto w nos wąchającego.
Freeko-geekowe poszukiwania ideału trwają nadal.

 

Nuty: nuty drzewne
Data powstania: 2012
Twórca: Geza Schön
Koncentracja: perfumy [nie mam pewności]

 

Zdjęcie pochodzi z portalu fragrantica.com


WP Like Button Plugin by Free WordPress Templates