Estee Lauder: Sensuous Noir

„Sensuous Noir”.
Podtytuł: „Jak spieprzyć świetny zapach”.
Dramat w trzech aktach.

Akt I: Syntetycznie porzeczkowa róża morduje wszystkie nuty, które nieśmiało i nieskutecznie próbują zwrócić na siebie uwagę.
Akt II: Triumf syntetycznie porzeczkowej róży w syntetycznie kwiatowym lukrze.
Akt III: Desperacki bieg do umywalki, żeby zmyć z siebie tę masakrę.
KURTYNA.

Słowem, zapach-koszmar. Jak kocham klasyczne Sensuous, tak nie mogę znieść tego sztucznego potworka, który nijak ma się do klasyka ani do czerni czy mroku. Zamiast cudnych gaiacowych klimatów, mamy mdły, owocowo-różany twór, który na dodatek już, gdzieś był.
Zawód roku, po prostu.


WP Like Button Plugin by Free WordPress Templates