Etro: Paisley

Mam z tym zapach problem – nie potrafię go rozebrać. Uff, napisałam to, tak jakby wstyd już mniejszy ;]
Paisley jest tak irytująco spójne, że nigdy nie mam pewności czy to ylang-ylang na kardamonowej bazie, czy liście porzeczki otulone paczulą. No ni cholery.
Nie pasuje mi też do kategorii orientalno-przyprawowej, jest zbyt kwiatowy, ale nie orientalnie tylko zielono. I ta puchata wanilia w bazie, mmm. [To może: aromatyczno-zielono-drzewno-kwiatowo-przyprawowa?]

Same sprzeczności, efekt na skórze – genialny.


WP Like Button Plugin by Free WordPress Templates