gdy dziecko śpi, budzą się upiory… recenzji

Tradycyjnie przyszłam poinformować, że nadal żyję i nadal pachnę, że dzieje się niezmiennie dużo i że mam najcudowniejsze dziecko na świecie – no ale z takimi genami nie mogło być inaczej ;)

Był taki moment, kiedy spanikowana patrząc na pełną flakonów komodę zastanawiałam się czy jeszcze kiedyś zagram na skrzypcach, ale kryzys braku-czasu-oraz-snu minął, a moja pasja i obsesja perfum rozkwitła na nowo. Co niestety nie przekłada się na liczbę recenzji, za to zdecydowanie bardzo na liczbę… nowych flakonów.

Tylko nie mówcie tego mojemu mężowi, bo regularnie ściemniam że „nowy? nieeee, cooo Tyyy, z wymiany…” albo „mam od dawna, tylko był z tyłu komody”. Póki co działa ;]

A ponieważ jeżeli tylko sobie coś zaplanuję, to mogę być pewna że stanie się/zrobię zupełnie inaczej, to zamiast moich pięknych róż i japońskich śliwek, dzisiaj będzie o czymś zupełnie innym.

Zostańcie państwo z namy.
Napięcie rośnie.

Leave a Reply


WP Like Button Plugin by Free WordPress Templates