Histoires de Parfums: 1889 Moulin Rouge

To taki zapach, który niczym szaman deszcz – u mnie wywołuje mdłości. Ekspresowo.

Nuty zapowiadały się bardzo obiecująco, ale efekt końcowy woła o pomstę do nieba. Jest pudrowo do zemdlenia, dziwnie słodko; kurz atakuje z każdym wdechem, a irys pokazuje się od najgorszej możliwej strony. Sytuacji nie poprawia uschnięta paczula ani zwietrzały cynamon.
Jeśli tak pachniał kabaret dziewiętnastego wieku, to od jutra zmieniam hobby i biegnę spalić gorsety na stosie.


WP Like Button Plugin by Free WordPress Templates