Histoires de Parfums: Petroleum

Zadziwiają mnie odruchy bezwarunkowe. Niby jesteśmy „władcami” swoich ciał i umysłów, a jednak są rzeczy nad którymi nie panujemy. Przekonałam się o tym bardzo dobitnie ze dwa lata temu, wąchając po raz pierwszy [I OSTATNI] mieszankę Civette Givco, czyli syntetyczny cywet. Bogowie! Odrzuciło mnie, jakby ktoś szarpnął za ramiona, łzy stanęły w oczach, żołądek wykonał woltę i przerażony wtulił się w kręgosłup. Co wtedy zrobiłam? Tak, powąchałam go ponownie. Zero instynktu samozachowawczego albo którejś klepki, nie wiem, dość że sadomasochistycznie podstawiałam nos pod wylot fiolki, żeby znowu zzielenieć, odskoczyć i oswajać na nowo. Wyczuć cokolwiek innego niż odrażającą… odrażającość.
Nie wiem po kim to mam, nie mogę tego odchyłu zwalić na geny – rodzinę odrzuciło raz a porządnie.
I to nawet od czegoś znacznie mniej „hardcorowego”.


Przyznaję, początek może zabić. Wyrwać z butów. Skłonić do uścisku porcelany. Świdrująco-ozonowy oud, ostrzejszy niż w bondowych złotych perfumach [który to zapach uważałam za już skrajny], po prostu nie chce dać się lubić. Mdli, oblepia, powoli nasiąkając ropą naftową. Jest jak migrena – rozpoczyna się przeszywającym bólem, gładkim cięciem i wślizgnięciem szpikulca w czaszkę; i narasta, pulsuje, doprowadza do szaleństwa – by nagle i niezauważalnie – o ile jest możliwe przeoczenie czegoś tak paskudnego – po prostu ZNIKNĄĆ. W kompletnym szoku przyklejam nos do nadgarstka, by odkryć najpiękniejsze nuty na świecie: atramentu [któremu M/Mink nie dorasta do nakrętki!], idealnie morskiej ambry, starych zakurzonych książek [żegnaj, In The Library] i wyważonego w swojej zwięrzęco-pudrowości piżma. W życiu nie spodziewałabym się takiej dawki emocji po składzie tego zapachu.

 

Nuty:  bergamotka, aldehydy, róża, ambra, absolut cybetu, skóra, paczula, białe piżmo.
Data powstania: 2011
Twórca: Gerald Ghislain

Tags: ,

5 komentarzy to “Histoires de Parfums: Petroleum”

  1. Magda pisze:

    Genialny opis!!!

  2. nisha pisze:

    Dziękuję, dygam wdzięcznie.
    Równie sugestywna, acz krótsza mogłaby być recenzja autorstwa mojej matki. „Ale umyjesz zaraz rękę, prawda?…” Poor thing! ;]

  3. Magda pisze:

    Twoja mama to też mistrz ciętej riposty? :D

  4. Nat pisze:

    Cudownie! Wspaniale! Oj będę często zaglądać.
    Zapach przy fanfarach wjechał na listę „do obwąchania”. ;)

  5. nisha pisze:

    Magda, to już zdecydowanie mogę zwalić na geny ;]
    Nat, warto! Obwąchać, bo czy zaglądać to się okaże ;]

Leave a Reply


WP Like Button Plugin by Free WordPress Templates