Humiecki & Graef: Candour

Tak, padło na Candour. Mam zacięcie do zaczynania od końca i sporą dawkę niecierpliwości we krwi.

Kiedy testowałam wszystkie zapachy na szybko, na blotterze i niekoniecznie w odpowiednich warunkach zewnętrznych [perfumeria = zapachowa sieczka w powietrzu], ten właśnie złapał mię za serce najmocniej. W warunkach pokojowych i poprysznicowych natomiast, Candour chwyta, owszem – ale za żołądek.
I ścina z nóg z zaskoczenia, widać tylko błysk ostrza.

Nie odmawiam mu urody. Potrafi być piękny, o ile akurat nie jest brzydki ;]

Za piękną nutę głowy odpowiada w dużej mierze trawiasty, mokry i soczysty tatarak, którego akord zachwycił mnie dawno temu w Calamus Comme des Garcons. Ta urocza, tutaj dodatkowo ufiołkowiona i obtoczona w zielonym galbanum zieleninka przełamana jest niestety czymś mniej już pięknym – plastikowo brzmiącą konwalią i mlekiem. Wyjątkowo – nie kokosowym, ale podobnie jak znienawidzony przeze mnie kokos – dającym na skórze lepki, „fizjologiczny” akord.

Uczepili się tej nuty potwornie, straszy mnie z coraz bardziej niepozornych zapachów i doprowadza do fobii, skutkiem czego boję się otworzyć lodówkę, w której na drzwiach stoi karton mleka. Błagam, dajcie sobie spokój z tymi mlecznymi nutami, bo są, nie owijając w karton, ohydne.

 

Wracając do niezdecydowanego w odbiorze siebie Candour – baza ponownie pięknieje. Wysładza się, nabiera kwiatowo-korzennych nut i zaskakująco zbliża się do Platine J.Ch.Brosseau. Już bez Kokosa-Barbarzyńcy [wystarczy jedno straszydło na flakon…], za to z mnóstwem ulepnych kwiatowych pyłków, które dosłownie zatykają i podduszają swoją mocą. Nuta jednocześnie straszna i fascynująca, o ile pod ręką ma się gorzką herbatę i bieżącą wodę w razie przedawkowania.

Naprawdę chciałam, żeby mi się podobał i żeby był tak boski, jak go początkowo widziałam wąchając blotter.
Niestety – nazwa zapachu zobowiązuje, nie ma zmiłuj.

 

Nuty: nuty zielone, tatarak, irys, imbir, galbanum, liście fiołka, liście drzewa oliwnego, szałwia, lawenda, migdał, kardamon, mleko, wanilia, drzewo sandałowe, konwalia.
Data powstania: 2012
Twórca: Christoph Hornetz oraz Christophe Laudamiel
Koncentracja: woda toaletowa

 

Zdjęcie pochodzi ze strony plantsgallery.blogspot.com

Tags:

2 komentarze to “Humiecki & Graef: Candour”

  1. Nat napisał(a):

    O tak, „mleczko”, jest wybitnie pawiogenne.
    Znowu mi się lista zapełnia. Szukam sobie świeżego – w sensie zielonego – zapachu na wiosnę.
    W ogóle fajnie Ci idzie z recenzjami – bardzo dokładnie i wiernie opisujesz zapachy *bravissimo*

    • nisha napisał(a):

      Dziękuję, Nat! ^^ Ostatnio mam zdecydowanie za mało czasu i za dużo rzeczy, którymi chcę/powinnam się zająć.
      W temacie zapachów na wiosnę, planuję zlewać się jak dzika Eau de Gentiane Blanche i Concentree d’Orange Verte [hermesowa ze mnie dziewczyna]. Zamierzam, bo póki co tego drugiego oswoić nie mogę. Uwielbiam wersję kolońską, sądziłam że koncentrat będzie jeszcze lepszy, ale źle mi się coś go nosi, wyłażą z niego na skórze lateksowe rękawiczki. Takie w pudrze. Brrr.
      I powrót do Calamusa rozważam…

Leave a Reply


WP Like Button Plugin by Free WordPress Templates