Humiecki & Graef: Skarb

Wprowadzona w nastrój liryczny odrobiną znaczącą ilością Martini Rosso i ścieżką dźwiękową Vampire Hunter D, postanowiłam coś nielirycznie zjechać. Niestety, w pudełku same obiecujące sample: Sonoma Scent Studio, Molvizar, Le Labo… Do diabła, nagle się skubańce pochowały, jestem pewna że miałam coś, co mi się nie spodobało i co postanowiłam usmażyć we własnym jadzie. W desperacji sięgnęłam po moją ostatnią nieudaną randkową parę.

Pora złożyć Skarb w ofierze.

No i tak siedzimy razem, w niezręcznej ciszy. Żałuję, że widziałam plakaty reklamowe, przez co zamiast intrygującego, tajemniczego faceta widzę naprzeciwko siebie rozdziamdzianego i załzawionego chłopaczka, którego coś kłujnęło w usta [pewnie stąd te łzy]. Choć to i tak lepszy obraz niż plakat do Askew [no ja bym to zdjęcie inaczej skadrowała].
A myślałam, że po Tomie Fordzie i Manfredzie w białych skarpetkach i klapkach nic mnie bardziej nie zżenuje. Same niespodzianki.

O czym to ja?… A, Skarb.

Siedzę, wącham i stwierdzam, że to się nam nigdy nie uda. Nie nadajemy na tych samych falach, nie rozumiemy się kompletnie, nic nie iskrzy. Ja potrzebuję trzęsienia ziemi i rzucenia na łóżko jeeezu wróć, trzęsienia ziemi i zapachowego szału składników, a nie anemicznego liźnięcia po skórze wodnistą nutką i wzruszonego tchnienia kadzidłem. Mnie to nie bierze. To nie jest płaczący mężczyzna. Widziałam raz, dwa razy może, widok jest fascynujący i jednocześnie rozdzierający serce. To są emocje i sytuacje, do których nie chce się wracać.
Wysoko mierzyli, próbując coś takiego zamknąć w zapachu, ale niestety – zamiast zapowiadanych łez mężczyzny widzę teatralne łzy nieszczęśliwie zakochanego, acz perfekcyjnie wystylizowanego głównego bohatera opery mydlanej z dekoltem w SEREK.

Od strony technicznej: kompozycja zaskakująco i rozczarowująco podobna do Candour. Jest podobnie fizjologicznie, mleczno-zielono, mdląco, niby drzewnie, zbyt przejrzyście. I płasko. Rozważałam możliwość zamienienia próbek, ale nie, Skarb czcionką nie do niezauważenia – czyli mimo Martini wzrok mam bez zarzutów. Nos też, od wczoraj karmię go Amouage’ami.
Planowałam bliżej poznać Blask, ale straciłam cierpliwość do tworów H&G, więc chyba pożegnam je chłodno i tęsknić nie będę.

 

Nuty: absynt, mirt, lubczyk, ekstrakt z jęczmienia, piżmo, akordy wodne, nasiona marchwi, kadzidło, mirra, paczula, irys, rumianek, suszona śliwka
Data powstania: 2007
Twórca: Christophe Laudamiel
Koncentracja: woda toaletowa skoncentrowana

 

Zdjęcie pochodzi ze strony www.thelabelfinder.de

Tags: , ,

8 komentarzy to “Humiecki & Graef: Skarb”

  1. Nat napisał(a):

    Nie wiem jak sam zapach, ale plakat trąci pindą. W sumie mogłaś wrzucić plakat :)
    I pomyśleć, że Skarb ma absynt w składzie – i generalnie niezły skład (po marchwi, nie licząc rumianku).

  2. pirath napisał(a):

    he he, otwarłem wiaderko z popcornem, przyturlałem do biurka 2,5 colę i przymierzam się do rzezi – a tu widzę koleżanka bardzo lajtowo obeszła się ze Skarbem… :)
    moja rada… warto trzymać w skrytce na sample próbki kilku wiodących producentów mainstreamowych… nigdy nie poczujesz się zawiedziona niespodziewanie wysokim poziomem kompozycji – mając dodatkowo komfortową pewność, że jest na czym się wyżyć…
    nie będę wymieniał nazw tych „pewniaków”, bo doskonale je znasz… :)
    pozdrawiam ciepluchno
    pirath

  3. pirath napisał(a):

    to zależy od okoliczności „mazania się”, ponieważ wśród mężczyzn empatia na męskie łzy ma określone granice… :)

Leave a Reply


WP Like Button Plugin by Free WordPress Templates