L’Artisan Parfumeur: Dzing!

Powiem Wam, że lata mijają, a Dzing! to nadal jeden z najlepszych zapachów skórzanych, jakie świat perfum widział. Wyczuwam tu cień podobieństwa z Passage d’Enfer, który Olivia stworzyła w tym samym roku, ale to jedynie blada smużka pokrewieństwa. Dzing! jest tylko jeden.

To wielowymiarowa skóra, w której poszczególne nuty są, ale… skórzane ;] Szafran? Cieniutkie skórzane rzemyczki, zabarwione na czerwono. Toffee? Grube kawałki naturalnej, camelowej skóry. Tonka? Prążkowane „fasolki” ze skóry zabarwionej na hebanowy brąz. Etc, etc…
Jak w teatrze, gdzie wszystkie owoce i rekwizyty wykonane są z plastiku czy wosku, tak tutaj wszystko jest zrobione ze skóry.

A sam zapach? Rozwija się wprost bajecznie. Siankowo-maślany akord przeplata się z ciepłem rozgrzanej skóry [skin] i chłodem skóry wyprawionej [leather]. [No brakuje mi tego rozróżnienia w języku polskim!]. Jest cieleśnie, jest słodkawo-futerkowo, jest elegancko i fetyszowo. Kompozycja bogata, nasycona, słodka i jak widać, wywołująca mnóstwo emocji. Osobiście nosi mi się Dzinga bardzo komfortowo. Skórzany majstersztyk!


WP Like Button Plugin by Free WordPress Templates