MDCI Parfums: La Belle Helene

Gruszka to jednak mało wdzięczny składnik perfum. Sądziłam, że to tylko moja niszowa [Petite Cherie, URGH] paranoja, ale po sprawdzeniu gdzie gruszka siedzi: Dalimix Black, któraś z kolei wariacja nt. Be Delicious, Hamlet, J’adore, Un Jardin sur le Toit, Deep Red, Burberry Brit, Perceive – okazało się, że miałam rację. Wszystkie na pewnym etapie swojego życia na skórze jadą plastikowym słodkiem, jakąś syntetyczną, woskową słodyczą. Nie ma zmiłuj.

Z La Belle Helene jest podobnie. Jest słodka aż do zobrzydzenia, przesadzona w ilości chemicznego syropu jakim polano te biedne gruszki. Wszystko wydaje się być tandetnie chemiczne, przecukrzone i przekoloryzowane, utopione w słodzikowym sosie i spryskane utrwalającym lakierem dla ładniejszego efektu.

Nie spodziewałam się takiej traumy po Duchaufourze, z drugiej strony Traversee du Bosphore też upiera się przy każdym spotkaniu, żeby mnie udusić… Taki gorszy okres może. Mam nadzieję, że już mija ;]


WP Like Button Plugin by Free WordPress Templates