Montale: Fruits od the Musk

Wszyscy mamy jakieś odpały. Jedni wpieprzają Nutellę prosto ze słoika, inni lubią 50 Shades of Grey, a jeszcze inni – spowici w niszowe mroczne cienie – w zaciszu czterech ścian zlewają się do pępka mgiełką Sweet Pea i walczą z pokusą schrupania się z owockowej apetyczności.

Tak, to ostatnie jest o mnie.

.

Come on, mogło być gorzej!

.

sweet transvestite

.

Szczerze mówiąc, owocki to nie taka prosta sprawa. 99% obecnych na rynku owocowych wytfurów to z przeproszeniem wstrętne plastiki, które z zapachem owoców mają tyle wspólnego, co pamiętna główka kapusty z filmu „Skrzydełko czy nóżka” z kapustą z krwi i kości z ogródka. Wygląd, o ile.

Ale zgodnie z tytułem, dzisiaj nie o Sweet Pea będzie.
Nie, nie wspomnę już ani słowem o boskim Sweet Pea od Bath & Body Works, zapachu soczystym, rześkim, wilgotnym od owocowego miąższu, z cudownie roślinną, łykowatą nutką… Nie, kompletnie nic o nim już nie napiszę.

Po Montale cudów się nie spodziewałam. W końcu jak bardzo prawdopodobne jest, że marka która robi boskie oudy, genialne kadzidła, ślinogenne gourmandy i najpiękniejsze róże ever – stworzy ładne owoce? To była szansa jedna na milion… ;]

.

Tymczasem Fruits od the Musk się nie cacka. Nuty głowy to on zjada na śniadanie.
A niewinnego noszącego bez ostrzeżenia wrzuca w krzaki malin.

balladyna.

Malin dojrzałych, mięsistych, czerwonych jak krew i diabelnie słodkich. Dla równowagi podanych z kwaskowymi poziomkami i leśnymi jeżynami. Ta mieszanka jest nie do zniesienia przepyszna – i co gorsza, przepysznieje jeszcze bardziej. Kojarzycie nutę rabarbarowego ciasta z cukrem pudrem w Brit Red od Burberry? To właśnie tkwi w głębinie serca FotM. Owocowa czerwień konfitury i cukier puder.

A wiecie, co tak naprawdę odpowiada za całą cudowność tych przepysznych wizji?

Róża. RÓŻAAA! ♥

To ona tak czerwieni owoce malin, dosładza je i udojrzewia. Ona nadaje zapachowi aksamitnej gładkości i welurowej, futerkowej głębi. Fruits od the Musk pachnie jak przepyszne, miękkie posłanie z płatków czerwonych róż i równie czerwonych owoców. I pulsuje: to nie jest tylko malina i tylko kwaskowa róża. To są ciągle zmieniające się koktajle: raz maliny z cukrem, po chwili poziomki z piżmem, a potem nagle znowu maliny – z gładkimi płatkami niesamowicie intensywnej, szkarłatnej róży.

Jestem zachwycona i szczęśliwa, że dałam mu szansę mimo początkowej niechęci i po niezbyt dobrym pierwszym wrażeniu [nazwa, wyobrażenie nut, opisy w sieci].

.

Nuty: mandarynka, bergamotka, liść truskawki, malina, róża, piżmo, jeżyna.
Data powstania: 2008?
Twórca: b.d.
Koncentracja: woda perfumowana

.

Gif z tumblr.com – chyba się wkręciłam na stałe.
Drugie zdjęcie pobrane z ksiazkizbojeckie.blox.pl, to plakat do spektaklu Balladyna w Teatrze Narodowym

Tags: , ,

8 komentarzy to “Montale: Fruits od the Musk”

  1. Nat napisał(a):

    You’re too cruel.

  2. Lucasai napisał(a):

    Brzmi smakowicie

  3. escritora napisał(a):

    Chyba powinnam spróbować, choć może owoce w perfumach to nie bardzo mi leżą. Ale Tim Curry (szczególnie w tym gorseciku) może sprzedać wszystko… nawet owocki ;)

    • nisha napisał(a):

      Spróbuj, spróbuj! Ja chyba jeszcze z miesiąc poczekam, te różane maliny będą idealnie pasować do jesiennej kawy z korzennymi przyprawami ^^ Ach, jesień, już niedługo będę mogła wyciągnąć moje ukochane flachy na wierzch!

Leave a Reply


WP Like Button Plugin by Free WordPress Templates