Montale: Pure Gold

Nie wszystko złoto, co się… złotem nazywa. Pure Gold to wbrew nazwie miękka, lekko przełamana „prosiaczkowym” różem – biel. To ciepła kremowa mleczność, dotykający skóry atłas, mechata skórka dojrzałych milutkich moreli. Z tego zapachu autentycznie bije ciepło promieni słonecznych, spokój i przytulność. Niesamowicie wygodny w noszeniu, cudnie wtapia się w skórę i leniwie na niej mruczy.

Skład? Nie będę się kłócić z rozpiską, aczkolwiek to jeden z tych perfumowych geniuszy, których nie da się tak łatwo rozbić na pojedyncze nuty. Na pewno dużo piżma i moreli, w tle gładkie białe płatki. Żadnych irytujących, ostrych cytrusów ani choćby odrobiny „męskiej”, ziołowej bazy – jest kobieco, miękko i leniwie do zaśnięcia.
Muszę go mieć.


WP Like Button Plugin by Free WordPress Templates