o żywicach nieco inaczej

Powrócona na ojczyzny łono, strzaskana na heban jak nigdy i sił pełna (NOT!)… już tęsknię za słonecznym Korfu. Niestety codzienność wzywa. Planowałam zacząć od nowości L’Artisana, niestety w połowie dnia do mojej czaszki zapukała taka migrena, że aktualnie jedyne co mam ochotę planować, to z której strony zacząć odrąbywać sobie głowę. Witaj, o szara rzeczywistości! Witaj, migreno!

go away

Nie działa. To może inaczej.

Jak myślicie, czym pachnie Grecja?

Mała dygresja [wiem, nic nowego], bo co najmniej kilka osób czytając to może się zastanawiać co do diabła chłodolubna Nisha, dla której optymalna pogoda to złota-deszczowa-jesień, a wymarzona lokalizacja – Islandia, chce od Grecji? Ano sama Nisha nie wie, ale za musakę i smażone kalmary oraz tzatziki z czarnymi oliwkami da się pokroić.

Wracając do pytania, które jest porażająco ogólne i na które odpowiadać można godzinami, stronami i trzynastozgłoskowcami – chciałam wspomnieć o dwóch pachnących sprawach, a konkretnie o dwóch żywicach kadzidlanych, które w Grecji są cudownie powszechne i dostępne czasem w dość zaskakującej formie.

Czym jest żywica, pisać nie muszę. A jeśli muszę, to odsyłam do skryptu; tym bardziej, że wyjątkowo nie chodzi mi o teorię, ale codzienną praktykę.

.

Po pierwsze, mastyks vel „łzy Chios”.

mastyks2

To zielonkawa, z czasem coraz bardziej blada, cytrynowa lub wręcz biała żywica o łagodnym i odświeżającym smaku zapachu. I smaku ;] Pochodzi z Chios, jednej z Wysp Egejskich, rozsianych po wschodniej stronie kontynentu. Nazwa najprawdopodobniej pochodzi od greckiego czas. żuć  [μάσημα], choć istnieje też wersja dotycząca czas. chłostać [μαστίγωση], jako że wyjątkowo tę żywicę pozyskuje się nie nacinając pień drzewa, ale właśnie dziubiąc go i chłostając. Zastygająca żywica przybiera często formę łez…

Ale, bo miało nie być teorii ;]
Co prawda w tym roku nie dane mi było nacieszyć się mastyksem [Wyspy Jońskie nie podzielają chyba wschodniego szaleństwa], ale smażąc tyłek rok temu na Thassos, chłonęłam go na potęgę.
Mastyks naprawdę nadal stosowany jest w kuchni, szczególnie w deserach – lody mastyksowe [nikt nie chciał, całe moje!], likiery, pasty, guma do żucia [yup!] oraz mastyksowe rachatłukum, które można kupić również w naszym szarym kraju. Polecam rozejrzeć się po sklepach z suszonymi owocami i orientalnymi przysmakami, swojego czasu regularnie robiłam mastyksowy napad na takie stoisko w warszawskiej Arkadii.

Ale, ponieważ nie samymi słodyczami człowiek żyje…. Poznajcie mastihę, 100% Grecji w Grecji :)

Cmastichazęsto mylona jest ouzo, ze względu na zapach [w ouzo mocno anyżkowy] – ale to zupełnie inna historia; mastiha jest od niego dużo łagodniejsza i słodsza. Dodana do wody, zmienia ją w mleko. Produkowana jest dwuetapowo: najpierw wytwarzana jest wino-podobna baza, która następnie poddawana jest procesom podwójnej destylacji i filtracji z korzeniami drzewa mastyksowego – albo po prostu „doprawiana” żywicą w trakcie destylacji.

Innym greckim alkoholem, w którym znajdziemy żywicę jest retsina – jednak tutaj chodzi o żywicę z sosny alpejskiej, która najprawdopodobniej zupełnie przypadkowo dostała się do alkoholu, który dojrzewał w drewnianych beczkach. A że smak się Grekom spodobał, to tak już zostało ;]

Mastyks polecam z całego serca, bo smak ma niesamowity i pyszny, a i badania dowodzą, że na ciało wpływa nie gorzej niż na ducha ^^

.

.

Po drugie – mirra

myrrh

Grecja pachnie mirrą. To z jej aromatem unoszą się do bogów greckie modlitwy.

Przekonać się o tym mogłam w najstarszym klasztorze Korfu, położonym na najwyższej górze (906 m n.p.m.) wyspy – Pantokratorze [Παντοκράτωρ], z której widać caaałe zielone Korfu i odległe szczyty Albanii. Poświęcony i dedykowany Przeobrażeniu Pańskiemu, ten malutki XIV-wieczny klasztor pełen jest pięknych ikon, srebrnych kadzielnic i drewnianych ław. I ten zapach *-* Gotowa byłam biegać za mnichami i błagać o garść kadzidła które tam palą, na szczęście moje rozpaczliwe modły zostały wysłuchane i z Pantokratora wywiozłam solidny woreczek żywicy – oraz woskowe, ręcznie formowane mirrowe kostki, które odkryłam w sklepiku tuż obok klasztoru.

kadzidła

Żywica otoczona jest aromatyzowanym pudrem i ma dość surowy, kadzidlano-cierpki zapach, z kolei woskowe kostki są słodkie i kremowe – wydaje mi się, że to mieszanka żywic i akordu ambry w przypadku tej ciemniejszej; żywic i kwiatów – w jaśniejszej. Wąchałam też trzecią mieszankę, ale była zbyt owocowo-propolisowa i miała okropny żarówiasty kolor ;]
I o ile z grudkami nie będę miała problemu, zastanawiam się nad wykorzystaniem wosków. Stopić? Wcierać? ;] Albo może zostawić, niech sobie w szafce pięknie pachną?… Dam znać, jak wypadną testy palenia.

Drugą ciekawostką, na jaką trafiłam w greckich klasztorach i kościołach, były mirrowe olejki. O takie:

olejki

Genialna sprawa. Żadnych ulotek, żadnych informacji o składzie, nic – jest ryzyko, jest zabawa :D
Nie wiem kto to produkuje, z jakich składników ani jakimi metodami. Ciężko cokolwiek znaleźć w sieci.

Choć oba olejki są mirrowe, mocno się różnią. Prawy kupiłam podczas zwiedzania pięknej starówki w Korfu, w sklepie obok małej kapliczki. Ma dość rześki, słodko-cytrusowy aromat [coś jak amouage’owy Attar] i zabójczą trwałość. Ciemniejszy to kolejna pamiątka z Pantokratora, choć widziałam go w wielu innych miejscach. Jest bardzo słodki, kremowy, zmieszany z czymś ambropodobnym i sandałowcowym. Przypomina mi trochę Pocałunek Smoka albo Alamut. Trwałość jeszcze bardziej zabójczo zabójcza.

Może to nic specjalnego, ale ja jestem przeszczęśliwa, że udało mi się takie żywiczne skarby zdobyć :)

.

Niestety żadnych innych pachnących ciekawostek nie zaobserwowałam. Rządzi oliwa z oliwek i kumkwat, ale gdziekolwiek mnie w przyszłym roku los nie rzuci [marzy mi się Bułgaria i Kazanłyk *-* ], będę dzielnie wypatrywać i ścigać wszystko co pachnie i na drzewo nie ucieka :D

.

.

Pierwsze zdjęcie pochodzi z bloga www.eirinika.gr
Drugie z www.greeceandgrapes.com
Trzecie: meridianbotanicals.com
Pozostałe moje.

Tags:

9 komentarzy to “o żywicach nieco inaczej”

  1. Nat napisał(a):

    Kocham Twoje recki – pozytywne, negatywne. Nic tylko szykować nochal do wąchania <3 No i jak co roku – zazdroszczę Wielkiej Greckiej Przygody!

  2. da_markos napisał(a):

    Ależ ty fajnie piszesz! Z egoizmu napiszę, że powinnaś dużo częściej ;)

    • nisha napisał(a):

      Dziękuję Ci bardzo! :) Powinnam, wiem, ale z różnych przyczyn… Chyba po prostu jestem zbyt leniwa ;]
      Ale postaram się to moim nielicznym czytelnikom w najbliższym czasie wynagrodzić. Może wpisik fotograficzny, z aktualną kolekcją skarbów?

  3. da_markos napisał(a):

    czemu nie… :)

  4. Mortar and Petal napisał(a):

    You are posting my myrrh picture, my intellectual property, without my permission. Please remove it.
    Thank you.

    • nisha napisał(a):

      Every picture I use has its source information, which is listed at the end of every blog post. This myrrh photo is available in different places (shops and sites) in the internet and there was no information about any copy rights or owner stated, so I didn’t search any further.
      I can remove your photo, or maybe if you agree – change the source information to your blog/shop? So that it will be clear, it’s your property.
      Sorry for the trouble, though.

Leave a Reply


WP Like Button Plugin by Free WordPress Templates