Olfactive Studio: Still Life

Planowałam zrecenzować zapachy O.S. na porządnie i ambitnie, ale im dłużej je wącham, tym bardziej mi się nie chce. Autoportrait już przetrawiłam. Chambre Noire wymaga jeszcze kilka dni oswajania… A Still Life najchętniej nie opisywałabym w ogóle, bo jest tak brzydki, że aż mi go żal. I nie mogę zrozumieć zachwytów.

Pachnie kiszonką. Jak bardzo „żywa” woda w wazonie z zeschniętymi i już śliskimi [wiem, przepraszam] kwiatami albo bardzo martwe ogórki. Kojarzycie Osmanthus Interdite Parfum d’Empire? Wyobraźcie go sobie, jak się zepsuje i macie Still Life.
Może to wina przekombinowanego yuzu, w którym tli się jeszcze odrobina cytrusowatości, ale dominuje już stan… ex-yuzu ;] Może to przez czerwony pieprz? A może po prostu któryś olejek im skisł i tego nie zauważyli? Nie wiem co to, ale wiem że mi się nie podoba.

Still Life jest mdły, transparentny i bez iskry. No po prostu martwy. Dobrze, że nie zabrali się za vanitas.


WP Like Button Plugin by Free WordPress Templates