Olympic Orchids: Kyphi

W pudełku z próbkami zrobiłam małe porządki, po których ten drewniany dupek jeszcze bardziej się nie domyka. I znów zaległości, tony zaległości! Chyba jesteśmy dla siebie stworzeni. Mam mnóstwo ponapoczynanych wpisów, które zostawiłam nie wiedzieć na kiedy i po co – ale dość tego lenistwa.

Dzisiejszy wpis powstał z dwóch powodów: bo się należy i ponieważ bardzo bardzo chciałabym już tę próbkę zamknąć szczelnie w jakiejś większej fiolce, zalać czymś trwałym [BETON?] i na wszelki wypadek dodatkowo zapieczętować. Jednocześnie mnie zadziwia i powoduje tzw. odruch.

Dzisiaj słodko nie będzie. Ani uroczo, ani ekstatycznie [chyba że odruch uznamy za przejaw ekstazy], ani flakonem się ten romans nie skończy. Chyba.
Zostałam jakiś czas temu obdarowana najbardziej dziwacznym, szkaradnym i porażającym zapachem z jakim kiedykolwiek miałam styczność. Przebił nawet cywetę, a to już jest coś.

 

Kyphi ma być „repliką” perfum starożytnego Egiptu, w pełni naturalną mieszanką żywic, olejków i absolutów, jakie noszono te… kilka tysięcy lat temu. Wierzę, że tak jest. Zapach jest grubo ciosany, roślinno-fizjologiczny aż do bólu, głośny i wgryzający się w skórę.

Pachnie mumią. MUMIĄ, właśnie tak. Choć mumii nigdy nie miałam okazji wąchać, tak właśnie by pachniała, gdyby stanęła teraz przede mną [choć mam nadzieję że nie stanie, jestem wyjątkowo nieodporna na wszelkie horror-klimaty i nie lubię jak mi piasek rysuje parkiety].
Początek Kyphi zabija mdlącą nutą zakurzonych, zapiaszczonych bandaży, starego olejku paczulowego i henny. Każdy wdech powietrza z tym zapachem powoduje u mnie ból istnienia i łzy w oczach. Po kilku chwilach przetrwanych na wdechu coś się zaczyna dziać. Nuta mdląco-mordercza blednie, zwalniając miejsce drewnom [słodkawy cedr? zwietrzały cynamon?], żywicom [labdanum, zdecydowanie] i wysuszonym, kruchym ziołom [wyczuwam szałwię, ale zanim moje zmysły zdążą ją pochwycić w sidła, paczula atakuje i z powrotem chowa domniemaną szałwię w głąb kompozycji]. Jest lepiej. Sucho, słodkawo, łagodnie. Mumia już niegroźna, wygląda i pachnie bardziej jak opatulony drewniany badylek niż czyjeś zmumifikowane zwłoki. Na tym etapie Kyphi mnie zachwyca i wprowadza w błogi stan zamyślenia i marzeń. Zawsze pasjonowały mnie konstrukcje piramid, wynalazki i życie codzienne Egipcjan… Kyphi świetnie wpasowuje się w aurę tajemnic i mistycyzmu starożytnego Egiptu i z archeologiczną dokładnością pozwala zajrzeć w głąb ukrytego przed światem grobowca. Jestem pod wrażeniem.

 

Nuty: kadzidło frankońskie, mirra, labdanum, wosk pszczeli, nard*, henna, trawa cytrynowa, pomarańcza, tatarak [kalamus], kasja**, turzyca***, szafran, jagody jałowca, przyprawy
Data powstania: 2012
Twórca: Ellen Covey
Koncentracja: ekstrakt oraz woda perfumowana

 

Zdjęcie pochodzi ze strony: www.nytimes.com
Oficjalna strona marki: www.orchidscents.com

 

———
* – in. szpikanard [Nardostachys jatamansi], znany z Jatamansi L’Artisana
** – zakładam, że chodzi o gorzką korę cynamonowca cassia, choć może autorka użyła strączyńca? [jakież te polskie nazwy są szpetne…]
*** – i znowu moje założenie, że tym razem mowa o roślince z rodziny ciborowatych [turzycowatych]

Tags: , , ,

2 komentarze to “Olympic Orchids: Kyphi”

  1. Ewa napisał(a):

    Jestem posiadaczką Kyphi od wczoraj.
    Z pewnością nie jest to zapach łatwy ani zbyt przyciągający od pierwszego momentu.
    Prosta buteleczka skrywa w sobie zapach z którym zaczynam dopiero przygodę ,bo to jak zdecydowana większość,zakup w ciemno.
    To też zależy kto jakie lubi nuty.
    Jeśli ktoś lubi nuty zielne,ziołowe jeszcze z dodatkiem z żywic,przypraw to ma co do odkrywania i czym się zachwycać.
    Ja o dziwo nie lubiąca nut ziołowych,zielnych i zielonych wogóle w perfumach przykłądam z przyjemnością nos do koreczka by wychwytywać pośród zielności żywice,drzewo i przyprawy bo to bardzo lubię .
    I nawet ta cała ziołowość mi nie przeszkadza a tworzy z resztą piękną całość i przenosi w inne klimaty.

    • nisha napisał(a):

      Zazdroszczę zdobycia tego perfumowego dziwadełka! :)
      Sądzę że jesienią będzie Ci się go świetnie nosić, Kyphi wymaga zaledwie odrobiny ciepła, żeby buchnąć w nos pełnym żywic składem.

Leave a Reply


WP Like Button Plugin by Free WordPress Templates