Parfumerie Generale: PG14 Iris Taizo

Wracam.

Parfumerie Generale ma w sobie to coś, co ma również Hermes i L’Artisan – to nie jest sinusoida czy równia pochyła, ich zapachy ciągle trzymają świetny poziom i styl. Rzadko komu udaje się nie przejechać i zepsuć na fali chwilowej popularności. I jeszcze te proste, urocze flakony…

Tak, uwielbiam PG [nie licząc Cuir Venenum, które litościwie wepchnęłam w Short Stories]. Natomiast ten zapach przejdzie do mojej prywatnej historii pt. „gorzkie żale” – nie znałam, chciałam kupić w ciemno, ale przeraziłam się irysem w składzie. Mogłam do wszystkich diabłów kupić. Teraz żałuję ;]

Akt I – Wróg u bram
Otwarcie jest… cóż, brutalnie irysowe. Nie jest to może najbardziej traumatyczna wersja irysa, ale nadal mnie przeraża – pudrowo-gorzką nutą, lekko spaczulowioną i wytrawioną drewnem. Podgrzany ciepłem skóry wydaje się lepić i dusić.
Łez jeszcze nie ronię, ale tak jakby „coś mi wpadło do oka”.

Akt II – Starcie tytanów
Koniec hegemonii irysa następuje nagle i zaskakująco szybko. Irys on – irys off.
Zapach ewoluuje jak pozostawione na słońcu zielsko – ostry, gryzący aromat znika; susz nabiera lekkości, słodyczy i pylistości. Do głosu dochodzi uroczy kardamon, znane i kochane z [nie-zreformułowanej] Dolce Vity kadzidełkowe połączenie wanilii i orientalnych drzew i świetliste, słodkie ciepełko. Iris Taizo łagodnieje, wycisza się i siada na leżaku opatulony kocykiem, grzejąc się w jesiennym słońcu. Jakże mu tego zazdroszczę ;]

Akt III – Delicatessen
Im dłużej Iris Taizo siedzi na skórze, tym mocniej upodabnia się do wspomnianej wcześniej [i nie zepsutej jeszcze „poprawkami”] Dolce Vity. Jest tak samo korzenno-słodki, bardzo ciepły i miodowy, kobiecy, z lekkim kocim pazurem.

To zabawne: gdybym zdobyła odlewkę IT miesiąc temu, rzuciłabym pewnie w kąt – nie, lepiej nie, jeszcze bym ją stłukła i musiała się mordować z zapachem dłużej niż z najgorszą grypą ;] Ale że moje kości już czują jesień, wszystko mi nią pachnie… Dolce Vita stała się moją codzienną towarzyszką, skrzętnie reglamentowaną ze względu na rychły koniec „starego” flakonu. A Iris Taizo wkroczył w moją jesienną melancholię w najlepszym możliwym momencie, dzięki czemu ma naprawdę dużą szansę na ciepłą posadkę w kolekcji. Piękny jest.
Kocham jesień!

 

Nuty: kardamon, miód figowy, irys, egzotyczne drzewo jinkoh z Indonezji, meksykańska wanilia, kadzidło kyara (olibanum), nuty drzewne
Data powstania: 2006
Twórca: Pierre Guillaume
Koncentracja: woda perfumowana

Zdjęcie pochodzi ze strony luckyscent.com

Tags: , , ,

Leave a Reply


WP Like Button Plugin by Free WordPress Templates