Prada: Candy

Bardzo długo omijałam ten zapach, zniechęcona opakowaniem, nazwą i ogólną „popularnością” łamane na „szałem” ;] Niesłusznie.

Okazało się, że stałam nie po tej stronie barykady – Candy wcale nie jest infantylnym cukierkiem, ale ciekawą [choć prostą] kompozycją z benzoesem w roli głównej.
Otwarcie mocno karmelowe, ale nie krówkowo-karmelkowe, tylko lekko spalone i skarmelizowane. Nuta słodko-gorzka, chropowata jak laska wanilii i podobnie ciemna. Zapach z czasem nabiera puchatości kociego futerka, by dość szybko i płynnie przejść w czysty, piękny benzoes. Nutę żywiczną, gęstą, z niuansem czerwonych owoców i zamszowej skóry. Coś bossskiego.
Na skórze utrzymuje się zaskakująco długo.

Jak ja mogłam żyć bez Candy?


WP Like Button Plugin by Free WordPress Templates