Rance 1795: Jasmin du Malabar

Cicha woda… W pierwszej chwili wydaje się absolutnie niewinny i grzeczny; jaśmin w otoczce soczystych owoców i delikatnych, żółtych kwiatków mimozy. Wtedy też popełnia się błąd, aplikując go hojnie na skórę – „fajny, zobaczymy jak się rozwinie”.
A wtedy Jasmin du Malabar dostaje zębów i czerwona mgła mordercy przesłania jego niewinne oczęta.

Jaśmin w czystej formie. Mokry, lepki, gorzki, zatykający i osaczający. Jest i to wszędzie. Drapie. Warczy. Poddusza. Dosłownie czuję te tony płatków, zasypujące mnie i odgradzające od świeżego powietrza i reszty świata. Jaśmin. Jaśmin do potęgi.

Po godzinie wścieklizna mija i jaśmin z rozkosznym westchnieniem przytula się do kuleczek mimozy, jak kotek do pluszowego misia. A wy do końca życia chodzicie na terapię, usiłując wyleczyć traumę i lęk przed jaśminem w perfumach ;]


WP Like Button Plugin by Free WordPress Templates