Rance 1795: Rose de Rose

Kompozycja bardzo sisley’owa.
Róża, jaśmin i ylang-ylang dają bardzo charakterystyczny [podobnie nokautujący jak Jewel Micallef] akord chropowatego, ciemnego miodu. Tuberoza jest tu zaskakująco skromna, ledwo zauważalna – cielesno-pudrowa; nieznacznie zazielenia gęste miodowe opary. I tak, ciasno splecione, wszystkie kwiaty trwają, niezmienne i posągowe. Baza idzie w klasyczny sandałowo-waniliowy orient, nadal pozostając pod władzą róży.
Trwałość zabójcza, szczególnie biorąc pod uwagę charakter zapachu.

W sumie to już to wąchałam. Taka skoncentrowana Rose Kashmirie. Dość prosta, wszystkie składniki da się bez problemu wyczuć – póki nie straci się węchu…


WP Like Button Plugin by Free WordPress Templates