Serge Lutens: Santal Majuscule

Jak dla mnie to najlepszy sandałowiec Lutensa. Santal Blanc był jedynie drewnianą niteczką, natomiast Santal de Mysore zabijał mnie ulepno-słoną nutą, której nie potrafiłam obejść z żadnej strony… Santal Majuscule jest skrojony idealnie.

Początek rzeczywiście może przypominać Jeux de Peau, jest tu bardzo podobna karmelowo-wiśniowa nuta słodkiej skórki chleba, ale to tyle z podobieństw.
Pod tą apetyczną kołderką czai się doskonały olejek z drewna sandałowego: prawdziwie drzewny, odpowiednio suchy, lekko kremowy, jak na sandałowca przystało – wytrawny i minimalnie słony. Głęboki i złożony.
Żadnych syntetycznych, męczących nut, żadnej przesadnej zawiesistości ani zbyt ostrożnej nikłości.
Świetna trwałość na skórze.

Tak sądzę, że gdyby zmieszać wspomniane Jeux de Peau z Sandalo Etro, dostalibyśmy właśnie SM. Muszę kiedyś je połączyć ;)


WP Like Button Plugin by Free WordPress Templates