Posts Tagged ‘boskie geranium’

By Kilian: In The Garden of Good and Evil, część I

czwartek, Luty 21st, 2013

Łaaa, mam takie zaległości, że nie wiem od czego zacząć!
Niedługo pojawi się nowa seria Kiliana, różana świeca Yankee miażdży mocą, Candy Rose Montale trafił na listę must-have’ów i chyba w ogóle róża do łask wraca, bo wszędzie jej ostatnio pełno… Z niecierpliwością wyczekuję La Fille de Berlin Lutensa i Rosae Mundi Profumum Roma, bo te marki rzadko kiedy mnie zawodzą. Ostatnio w ogóle ;]

Tymczasem w ogrodzie dobra i zła

kilian good and evil packaging

… Nisha ociera brodę.
Pociekło jej na samą myśl o kilianowych szkatułkach.

No co jak co, Kilian wie jak kupić takie sroki jak ja. Wie jakich symboli użyć, w jakie klimaty się zapuścić. W tej kasetce z wężem jestem tak beznadziejnie zakochana, że – obawiam się – byłabym w stanie kupić którykolwiek z tych zapachów, dla samego opakowania. W ciemno.
Lecz tym razem los postanowił mnie oszczędzić: fiolki wszystkich trzech zapachów leżą przede mną, lśniące i kuszące…

 

Dziś będzie o Forbidden Games.

Miało być tak. Ale tak nie jest.
Jest gorzko i cierpko. Tak intensywnie kwaskowo-soczyście, aż mam ochotę wgryźć się w miękką brzoskwinię i poczuć, jak jej sok cieknie mi po brodzie, po czym popchnąć ją kilkunastoma dojrzałymi śliwkami. Nuta otwarcia jest tak uzależniająca i apetyczna, że od dłuższego czasu chrzaniąc rozwój kompozycji, dosmarowuję się FG, żeby jeszcze raz poczuć nuty głowy. PROFANACJA, wiem, ale jakże przyjemna.

Po godzinie…
… i jeszcze jednym kwadransie, bo zapomniałam że miałam czekać i znowu się usmarowałam.

Cudownie świetlista i pikantna goryczka powoli zanika, nabierając miękkich, puchatych kształtów. Na kwaskowe śliwki opada mgiełka z mrożonych płatków róży i cukru-pudru; miałkiego, słodkiego, stapiającego się z soczystymi owocami. Wyobraźcie sobie misę przeciętych na połówki śliwek węgierek, posypanych słodkim puchem. Tak. WŁAŚNIE TAK.

Baza ku mojemu ogromnemu smuteczkowi, jest bardzo delikatna i niknie z każdą minutą. Wanilia, miód, żywice? Możliwe że gdzieś są, ale niestety nie na mojej skórze – jedyne co do mnie dociera, to bardzo skromne i grzeczne geranium. Nuta śliwek trwa przez wszystkie fazy zapachu, zmieniając się z owocowej eksplozji w delikatną strużkę słodkiego soku. Jak na mój nos – śliwkowo-jabłkowego. Z grzecznym geranium u boku.

 

Spytacie, co ma to wszystko do nazwy forbidden games?
Jeśli chodzi o grzeszność tego zapachu, to obżarstwo vel nieumiarkowanie mamy tu w żółtej koszulce lidera.
Nie sposób oprzeć się tym smakowitym akordom, nie sposób przestać spijać ich ze skóry. Chce się więcej, WIĘCEJ, intensywniej, nieważne że sok oblepia skórę i skleja włosy, a podbródek wystaje jak u Jabby the Hutt – przyjemność smaku jest zbyt duża, żeby z niej dla takich szczegółów rezygnować.

Nie wiem czy którykolwiek z pozostałych dwóch zapachów serii TGGE przebije to owocowe szaleństwo. Nie żebym mnie to martwiło. Szkatułka i tak kiedyś będzie moja, nieważne z którym soczkiem w środku!

 

Nuty:
głowy: jabłko, brzoskwinia, śliwka, cynamon
serca: róża bułgarska, geranium burbońskie, jaśmin
bazy: wanilia, miód, opoponaks
Data powstania: 2012
Twórca: b.d.
Koncentracja: woda perfumowana

 

Zdjęcie pochodzi ze strony www.thenonblonde.com

Montale: Dark Purple vel Black Purple

czwartek, Grudzień 15th, 2011

Jak już wydostanę się na powierzchnię morza róży i geranium, będzie wpis.

Wróciłam. Żyję.
Sama tak daleko bym nie wywędrowała – mimo że dobrze pływam, to na mroczne głębiny się nie wypuszczam. Ja zostałam w tę głęboką wodę brutalnie wrzucona.

Urody Dark Purple nie można odmówić. Ale, na co wskazuje konstrukcja poprzedniego zdania, nastąpi zaraz jedno „ale”.
Nie chodzi o tonę różanych płatków. Lubię różę w perfumach [szczególnie w wersji gęstej i stężonej] i doceniam różane kompozycje – po prostu ich nie mam w kolekcji ;] Jedynym wyjątkiem, który urzekł mnie bez granic, był Voleur de Roses, ale o tym kiedy indziej. Nie chodzi też o geranium, bo geranium w perfumach, czy w jakichkolwiek kosmetykach kocham miłością odwieczną. Połączony z różą daje niesamowity efekt kruchej, świeżej zieleni, subtelną nutkę chłodu, co przy topornych, orientalnych różach Montale jest prawdziwym wybawieniem. To wszystko jest i jest piękne.


I nic poza tym.

Śliwka? Ledwo. Śliweczka mała, zgrabna i niepotrzebnie docukrzona. Paczuli jak na lekarstwo. Na drzewo tekowe z miejsca proponuję ręką machnąć. Róża obezwładnia i zagłusza wszelkie nuty, które tak obiecująco prezentowały się w opisie. Ale niestety, róża tak ma. Love it or leave it.

 

Nuty:
głowy: [zachłanna, naprawdę?] śliwka, świeża pomarańcza
serca: płatki róż, geranium Bourbon, paczula, koktajl z czerwonych owoców
bazy: szara ambra, drewno tekowe, białe piżmo
Data powstania: 2011
Twórca: nie dokopałam się

Zdjęcie pochodzi ze strony www.layoutsparks.com


WP Like Button Plugin by Free WordPress Templates